Dokładasz kamyczki do mojego ogródka.Ja je usuwam i wywożę daleko tak by nie mogły znowu sprawić, że któreś z nas się potknie. Ale ty wciąż przywozisz nowe kamyki. Układasz je na swoim ogródku i na moim.
Jakiś czas temu przestałam wywozić kamyczki. Nie długo zasypiesz swój i mój ogródek nimi tak, że nie będę mogła wejść.
Teraz znikam.
Wrócę, nie zapukam, nie zdołam się przebić przez Ciebie.
Musisz wiedzieć czy chcesz posprzątać kamyczki. Dla mnie.
Czas był naszym sprzymierzeńcem.
Był dla nas. Teraz jest przeciw.