poszłam do fryzjera
mam nową fryzurę
poszłam na solarium – kij wie po co?
poszłam na zakupy, kupić sobie buty. na siłownię.
popsuł mi się samochód. zostawiłam na światłach. padł akumulator.
kiedyś bym pomyślała…zakochałam się
teraz pomyślałam: starość nie radość.
ale może tak miało być?
idę więc na piechotę do domu. z zakupami bo przecież w ramach rewitalizacji życia kupiłam torbę kosmetyków.
po drodze postanawiam: może dieta mi pomoże?
wstępuję do osiedlowego warzywniaka, którego znam tylko zza szyby swojego auta. kupuję torbę warzyw. dostaję różę.
od właściciela warzywniaka. dostaję kwiatka. jak prawdziwa kobieta. może jeszcze we mnie jest?
podążam smutnymi płytkami chodnika w stronę domu, uśmiechając się sama do siebie.
po drodze podjeżdża TESCO. bierze kluczyki – pręży klatę, przecież jest męski, będzie pomagał kobiecie naprawić auto!
róża w ręce swojej żony jakoś nie robi na nim wrażenia.
potem w domu stwierdza, że przecież jak będę chciała to mu sama powiem… nie, nie chcę. bawię się swoim kwiatem i chwilowym szczęściem jakie mi dał.
nie tak wyobrażałam sobie małżeństwo.